Blog > Komentarze do wpisu
Albertówka czyli zupa na winie.

Bo się wrzuca, co się nawinie.
Dzisiaj albertówka w odsłonie "szczęka babci". Taką nazwę nadały pewne dzieci pewnej znajomej makaronikowi, który tak naprawdę nazywa się "kolanko z falbanką").
Albertówka bierze się z kilku skrzydełek lub ćwiartki kurczaka (choć i porcja rosołowa will do the trick), klasycznej włoszczyzny i przypraw - czyli standardowy wywar. Do tego ziemniaki w grubą kostkę (z jakiejś kleistej odmiany - Ikar albo Hinga.) i makaron gotowane bezpośrednio w zupie. Oczywiście marchewka wraca w całości, seler, jeśli się lubi, też. Można dodać białą fasolkę z puszki lub gotowaną i generalnie wszelkie gotowane jarzyny, choć ja lubię tę zupę na biało - oprócz marchewki wybieram jasne dodatki. Przyprawy to sól, pieprz, majeranek - odrobina wegety by pomogła, ale staram się nie używać takich przypraw, czasem najwyżej - tak jak tu - dodam kostkę Knorra pietruszkową.

Etymologii nazwy nie muszę chyba przywoływać?

poniedziałek, 19 stycznia 2009, truscaveczka

Polecane wpisy

  • Przeprowadzamy się

    http://truspichci.blogspot.com/

  • Brokułowo

    Tagliatelle ugotowane al dente świetnie sprawdziły się z sosem z gotowanych brokułów, podziobanych widelcem, i śmietanowo-almettowej bazy takiej, jak do szpinak

  • Jak ja lubię krowy!

    Mają takie piękne rzęsy... A tu nowa akcja blogowa: Kto jeszcze się przyłączy?



Ziemniaczany Tydzień II