Kategorie: Wszystkie | I jeszcze jeden | Subtelnie | Słodko | Z pieprzykiem
RSS
czwartek, 19 czerwca 2008
Rumbarbarrrrum
Dla amatorów słodko-kwaśnej kapusty. Potrzeba:
główka młodej kapusty
pęczek koperku
łodyga rabarbaru (jak cienkie to dwie)
łyżka smalcu ze skwarkami, pół łyżeczki mąki (opcjonalnie)[tu popraw3ka Truscavkowa - boczek wędzony, troszkę oliwy)
sól, cukier
Kapustę, rabarbar, grube łodygi koperku szatkujemy, wrzucamy do gara, podlewamy wodą i dusimy. Dodajemy pół łyżki smalcu (oczywiście wege mogą dać oliwę czy masło, ale to już nie będzie TO!) Solimy i cukrzymy (sporo). Dusimy do ulubionej miękkości kapusty - ja wolę taką jędrną, nie rozpaćkaną. Na koniec - jeśli lubimy - robimy z reszty smalcu i odrobiny mąki zasmażkę, mieszamy z kapustą, wrzucamy resztę usiekanego koperku i voila. Do tego smażymy klasyczny, banalny do bólu schabowy panierowany kotlet. Popijamy kompotem z rabarbaru oczywiście :)
Bardzo polecam, kapusta w połączeniu z rabarbarem nabiera niesamowitego, winno- słodkiego smaku, rewelacja.

Rekomendowane przez Truscavkę i jej Mać :)
Klopsiki, że lizać paluszki
40 dag łopatki wieprzowej zmielonej
duża cebula
jajko
bułka tarta, ze dwie łyżki
olej
sól, pieprz, majeranek, papryka słodka

Mięso w misce wymieszaj z jajkiem, dwiema czy trzema łyżkami bułki tartej i przyprawami. Ja osobiście daję sporo majeranku - ok. 2 łyżeczek. Dodaj cebulę, drobno posiekaną i zeszkloną na oleju. Masę podziel na 8 równych porcji, uformuj okrągłe klopsiki, obtocz je w bułce tartej i obsmaż z dwóch stron na oleju - to nada im kształt i zapewni miłą, zapieczoną skórkę. Przełóż do garnka i podlej 1/2 szklanki wody. Teraz masz do wyboru 2 opcje - do garnka dorzucasz dwie marchewki pokrojone w talarki i dusisz, aż marchewka będzie miękka, albo dokładasz 10 dag pokrojonych i podduszonych pieczarek. Dusisz ok. 20 min. Ja podaję klopsiki z grubym makaronem lub z kaszą gryczaną i surówką z kiszonej kapusty. Pycha!
Szpinak szpinak pokaż rogi
Dam ci sera na naleśniczki :)
Placki naleśnikowe to chyba każdy potrafi zrobić. Ale w razie gdyby nie...
Na placki do tych naleśników zużyłam 2 jajka, szklankę mąki i tyle wody zmieszanej pół na pół z mlekiem, żeby ciasto miało gęstość pitnego jogurtu. Wszystko razem wytrzepałam o tym:

Od dawna uważam, że łatwiej się używa takiej mątewki zwanej u mnie w kuchni Makłowiczówką, niż miksera - znacznie łatwiej uzyskać ciasto bez grudek.
Patelnię teflonową smarują chlebem zanurzonym w oliwie z oliwek - na koniec smażenia całej serii placków można sobie przy okazji obniżyć poziom trójglicerydów grzaneczką z oliwą ;)
Ser do naleśników to rzecz prosta - ścieram go na tarce z grubymi oczkami, dzięki czemu jest puszysty. Dodaję dużo śmietanki jogurtowej (10%) lub jogurtu naturalnego - co akurat plącze się po lodówce. Część sera przyprawiam cukrem waniliowym i już, bo moje trzyletnie dziecko nie akceptuje wymysłów typu szpinak.
Do reszty sera dodają soli, pieprzu kolorowego, pół łyżeczki czosnku staropolskiego Kamis. Liście szpinaku pozbawione ogonków wrzucam na patelnię z łyżeczką masła i czekam aż z jasnozielonych listków zrobią się ciemnozielone szmatki.
Akurat te naleśniki ze zdjęcia zwijałam jak paszteciki, nakładając osobno ser, a osobno szpinak, ale równie dobrze można wymieszać białe z zielonym i smarować.
Smashnego!
10:46, truscaveczka , Z pieprzykiem
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5
 


Ziemniaczany Tydzień II